środa, 8 listopada 2017

Dzieciowo :-)

Kochani,

Jak już zapewne część z Was wie, spodziewam się mojego pierwszego maleństwa i w związku z Tym od stycznia do prawdopodobnie początku maja nie będę prowadziła sesji Metodą Odpinania, która wymaga bezpośredniego kontaktu.
Ale nie martwcie się, nie porzucam Was całkowicie :-) będę nadal odpowiadała na Wasze pytania przesyłane mailowo, będę nadal publikowała posty na blogu, które mam nadzieję okażą się pomocne w Waszym rozwoju duchowym, a ponadto nadal będę mogła służyć Wam pomocą tymi metodami, którymi można się posłużyć zdalnie :-)

A zatem nadal będzie można zamawiać u mnie narzędzia do samodzielnej pracy - czyli medytacje stworzone pod konkretny, zgłoszony problem, z których można później samodzielnie korzystać kiedy się chce i ile się chce :-) Koszt takiej medytacji to 200zł. Zamówienia można składać mailowo :-) na: karina.jekimow@gmail.com

A także nadal będzie można zamówić u mnie analizę potencjałów w oparciu o wiedzę astrologiczną, numerologiczną i kalendarz Majów - koszt 150zł

Niech MOC będzie z Wami!

środa, 25 października 2017

Powrót do Miłości :-) ciąg dalszy...

Ponieważ temat jest delikatnej natury i nie wszystko jest takie proste do zrozumienia, zatem postanowiłam go uzupełnić :-)

Po wczorajszym wpisie pojawiły się głosy pytające czy w takim razie mamy akceptować w partnerze absolutnie wszystko, niczego od niego nie wymagać i we wszystkim ustępować?

Kochane moje i Kochani moi :-) odpowiedź brzmi - absolutnie nie!

Miłość i akceptacja nie oznaczają podkładania się, czy wręcz poświęcania się. Obie postawy wynikają z lęku przed byciem odrzuconą i nie mają z miłością nic wspólnego.

W związku mamy oboje wzrastać.

Chodzi o to, aby swojego partnera traktować tak, jak byśmy traktowały swoje dziecko. Ci którzy mają dzieci będą wiedzieli, o co mi chodzi, Ci którzy nie mają myślę, że stosunkowo łatwo się domyślą :-)
Miłość do dziecka (o ile nie ma jakiś blokad wypływających z uwarunkowań rodowych) jest właśnie miłością bezwarunkową. Każda matka kocha swoje dziecko właśnie takim, jakie ono jest, akceptuje w nim absolutnie wszystko, ale czy to oznacza, że pozwala mu na wszystko, że niczego od niego nie wymaga? Nie :-) Matka daje swojemu dziecku ten rodzaj miłości, który sprawia, że dziecko ma świadomość, że nic, ani nikt nie odbierze mu tej miłości i że nawet kiedy popełni błąd, zostanie mu on wybaczony, a jednocześnie dostaje od swojej mamy cenne lekcje, w postaci stawianych granic i wymagań, które pozwalają mu dorastać do życia w społeczeństwie.
Badania psychologiczne udowodniły wręcz, że dzieci, którym rodzice nie stawiali jasnych granic, odbierały to jako brak zainteresowania nimi ze strony rodziców, brak miłości.

Chodzi o to, aby przenieść ten rodzaj miłości na nasz związek. Aby nasz partner czuł, że kochamy go i akceptujemy takiego, jakim jest i nie odrzucimy go jeśli popełni błąd (a zobaczcie, jak często mówiąc o swoich potrzebach, tak naprawdę stosujemy szantaż - jeśli tego nie zrobisz odejdę od  ciebie. Albo - jeśli tego nie zrobisz, stracę do ciebie serce). Miłość i akceptacja tworzą bezpieczną przestrzeń do wyrażania wzajemnych potrzeb i oczekiwań względem siebie bez wymuszania czy szantażowania drugiej osoby.

Ważne, aby wybaczyć też samemu sobie, że wcześniej nie potrafiliśmy komunikować się z miłością. Mało kto miał w domu dobry przykład komunikowania się, więc w późniejszym życiu powielamy te schematy rodzinne, bo innych nie znamy (warto tu przyjrzeć się w jaki sposób rozmawiali ze sobą nasi rodzice i jakie ich schematy przejęliśmy) - polecam książki z dziedziny porozumiewania się bez przemocy.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia. Czasami bardzo nam zależy na uzdrowieniu związku i pracujemy nad swoją zdolnością do zaakceptowania naszego partnera takim jakim jest, a tymczasem on z jakiś względów nie ma ochoty iść z nami tą ścieżką i popracować nad swoją zdolnością do zaakceptowania nas. Jest to jedna z najtrudniejszych lekcji do przerobienia - pokochanie swojego partnera do tego stopnia, aby zaakceptować wybór jego duszy i pozwolić mu odejść, aby mógł doświadczać tego co sobie wybrał, samodzielnie lub z kimś innym.
Można powiedzieć, że jest to najwyższy sprawdzian z miłości - czy bardziej chcę, aby on był szczęśliwy i mógł doświadczać tego co sobie wybrał? Czy bardziej chcę, aby koniecznie był ze mną?

Osobiście uważam, że dopóki nie dostaniemy jasnego komunikatu od swojego partnera, że jego pragnieniem jest iść dalej bez nas, to nad każdym związkiem warto pracować i starać się go uratować mocą miłości. Zwłaszcza, że ze związkami jest jak z kośćmi - złamana kość, kiedy się ją dobrze złoży i da czas na zrośnięcie się, staje się dużo mocniejsza właśnie w tym miejscu, gdzie było złamanie - tak samo każdy uzdrowiony kryzys, tak naprawdę tylko związek wzmacnia. Ale aby tak było, obie osoby muszą CHCIEĆ przyjrzeć się swoim ranom i pouzdrawiać je mocą bezwarunkowej miłości.
Kiedy jeden z partnerów pracuje nad sobą, a wyborem duszy drugiego jest zatrzymanie się na etapie jakiegoś cierpienia, które jest mu potrzebne do jego rozwoju, to najbardziej kochającym wyjściem staje się pozwolenie mu na to, aby podążył swoją drogą.

Wszystko sprowadza się do tego, jak bardzo kochamy :-)







wtorek, 24 października 2017

Powrót do Miłości :-)

Rozmawiając z ludźmi, którzy ostatnio do mnie trafiają, widzę, że "na tapecie" jest temat związków. Oczywiście związki, pieniądze, praca są tematami, które nieustannie przewijają się w ciągu całego roku przeprowadzania sesji odpinania, ale są okresy kiedy któryś z nich wysuwa się na prowadzenie...i teraz takim przewodnim tematem są związki.
Sporo związków doświadcza momentów kryzysowych, niektóre stoją na skraju rozpadu, a w wielu pojawia się po prostu frustrujący impas.

Dla wszystkich, którzy przeżywają właśnie trudne chwile w związkach chciałabym napisać kilka refleksji odnośnie mojego postrzegania związków z perspektywy energetycznej :-) Mam nadzieję, że okaże się to dla Was teraz wsparciem :-)

Myślę, że większość z nas ma w swojej podświadomości obraz idealnego związku...i właśnie ten obraz staje się dla nas źródłem problemów. Dlaczego? Już wyjaśniam :-) Przyjrzyjcie się przez moment swojej wizji związku...jeśli będziecie ze sobą całkowicie szczerzy to zauważycie, że dobry związek to według Was taki związek gdzie we wszystkim jesteście zgodni ze swoim partnerem, gdzie partner spełnia wszystkie Wasze oczekiwania, pragnienia i potrzeby...jednym słowem taki związek gdzie partner w doskonały sposób uzupełnia Was i nigdy nie stawia Was pod ścianą, nigdy nie przekracza Waszej strefy komfortu.

To piękna wizja i wielu o niej marzy :-) ale czy zauważyliście już gdzie tkwi haczyk?

Szukanie idealnego dla nas partnera lub próby dopasowania obecnego do naszych oczekiwań zawsze wypływają z poczucia braku. Czujemy, że czegoś nam brakuje, więc potrzebujemy kogoś kto nam to zapewni "z zewnątrz". Najczęściej czujemy brak miłości i stąd taki nacisk, aby ta druga osoba była całkowicie z nami zgodna bo wtedy czujemy się kochani i akceptowani, natomiast każdą niekompatybilność odbieramy, jako odrzucenie naszej osoby.
Tymczasem NIE MOŻEMY DOSTAĆ CZEGOŚ CZEGO SAMI NIE MAMY, albo wydaje nam się, że nie mamy. A zatem jeśli brakuje nam w życiu miłości, nikt nas ją z zewnątrz nie napełni (a przynajmniej nie w sposób trwały).

Tutaj pojawia się problem ponieważ, tak naprawdę wszyscy odczuwamy deficyt miłości i tęsknimy za nią. Niemal u każdego w rodzie miały miejsce takie historie, gdzie na jakimś poziomie ten przepływ został zahamowany i zaowocował brakiem zasilenia nas w miłość. I co wtedy mamy zrobić (poza oczyszczeniem historii rodowej z blokad oczywiście)?

I właśnie tutaj wkracza temat związków z perspektywy energetycznej.
Każdy związek ma służyć przede wszystkim naszemu rozwojowi rozumianemu, jako powrót do Swojej Prawdziwej Istoty, którą jest...uwaga, uwaga...Miłość.
A kiedy związek służy naszemu rozwojowi to właśnie czyni wszystko to, czego się obawiamy, czyli wytrąca nas z naszej strefy komfortu, niejednokrotnie stawia przed ścianą zmuszając nas tym samym do przekroczenia granic naszej ograniczonej tolerancji i niezdolności do okazywania miłości bezwarunkowej.
Doskonały dla nas partner to taki, który cały czas pokazuje nam swoim zachowaniem (odbieranym często przez nas jako okrutne, niesprawiedliwe, nieczułe itd itp) gdzie są nasze bariery w odczuwaniu miłości. Każda sytuacja, której nie akceptujemy pokazuje nam konkretny brak do uzdrowienia...i stanowi szansę na przekroczenie tej bariery. Tylko od nas zależy czy z niej skorzystamy i przesuniemy swoje "nawiasy" ograniczające naszą przestrzeń tego co akceptowalne i kochane...czy ugrzęźniemy w poczuciu krzywdy.

Nie zharmonizujemy się ze Swoją Prawdziwą Istotą dopóki nie zaakceptujemy innych, takimi, jaki mi są...dopóki nie zobaczymy pod tą całą, wytrącającą nas z równowagi otoczką/iluzją Ich Prawdziwej Istoty.

Chodzi o to, aby odrzucić pragnienie zmieniania kogokolwiek i zauważyć, że już jest piękny, doskonały...że jest Miłością...tak samo jak my.

A wtedy oboje wracamy do stanu Miłości :-)

Czego sobie i Wam kochani życzę :-)


wtorek, 10 października 2017

Dlaczego afirmacje nie zawsze działają?

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić pięknym filmem, w którym Gregg Braden wyjaśnia zjawisko kreacji rzeczywistości i tłumaczy czemu afirmacje nie zawsze działają. To jest 3 część z 6-ciu, które znajdziecie na YouTube.



Miłego oglądania i wyciągania wniosków :-)

wtorek, 26 września 2017

Mowa Ciała cz II :-)

W ostatnim poście wprowadzałam Was w temat sposobów, w jaki nasze ciało się z nami komunikuje. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał to znajdzie poprzedni wpis TUTAJ
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam na konkretnych przykładach, jakie programy bądź emocje, w jaki sposób manifestują się w naszym ciele. I podkreślam -  to są energie, które niesiemy po poprzednich pokoleniach, a które poprzez nas dopominają się o uzdrowienie. Stąd czytając o jakiejś dolegliwości możemy pomyśleć "ale ja przecież wcale taka nie jestem, to nie o mnie" i będziemy mieli rację, to nie jest nasze, a jednak aktywowało się w nas przyciągając nagle określone sytuacje bądź osoby do naszego życia. Podczas sesji Metodą Odpinania jesteśmy w stanie dokładnie sprawdzić od kogo otrzymaliśmy daną energię i uzdrowić ją, ale już sama świadomość - co dany problem nam sygnalizuje - bardzo dużo daje i stąd ten wpis :-)

Poprzednio pisałam o bólach w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, więc dzisiaj przejedziemy dalej po kręgosłupie :-) w końcu to nasz trzon, mocno powiązany z układem czakr.

Dolegliwości w obszarze odcinka piersiowego kręgosłupa powiązane są z blokadami energii Miłości. Część osób ma jakby zapadnięte żebra na tym odcinku, a ramiona wychylone do przodu, jakby chciały chronić swoje serce przed atakiem i to często sygnalizuje, że po rodzie płynie energia agresji seksualnej, małżeństw z rozsądku bądź pod przymusem. Co w obecnym życiu może się manifestować, jako permanentnie nieszczęśliwe lokowanie swoich uczuć (ciągłe zakochiwanie się bez wzajemności, a wzbudzanie uczucia w osobach, których wcale nie chcemy), bądź przyciąganie do swojego życia partnerów, którzy będą odgrywali wobec nas rolę "katów".
Część osób (częściej mężczyźni) ma klatkę piersiową jakby "napompowaną" i nie mówię tu o mięśniach, chociaż często takie osoby czują potrzebę budowania mięśni w tym obszarze, lecz o "naturalnym" jakby nadmuchaniu klatki piersiowej (jakby ich płuca zatrzymały się na fazie wdechu). To też jest mechanizm obronny, mający za zadanie chronić serce przed zranieniem, z tym, że tutaj płynie po rodzie energia zablokowanej Miłości najczęściej na skutek utraty ukochanej osoby, która powoduje, że potem taka osoba ma problemy z okazywaniem komukolwiek miłości i inne osoby to czują, a raczej gdzieś tam podświadomie wyczuwają, że nie są kochane i odchodzą.

Nota bene zarówno podczas Ustawień, jak i podczas Odpinań można zaobserwować ciekawy mechanizm - bardzo często te osoby, które postrzegaliśmy jako ofiary bo zostały porzucone przez swoich partnerów/partnerki mają w sobie właśnie ten program zablokowanej miłości; i choćby były na zewnątrz nie wiadomo, jak dbające o tą drugą osobę, to w rzeczywistości nie płynie od nich miłość co powoduje rozpad związku. Ten schemat pokazuje, że po pierwsze nigdy nie możemy kategorycznie określić kto tu jest katem, a kto ofiarą, a po drugie tak naprawdę nie ma tu winnych, bo ta blokada na energii miłości przecież też płynęła już od pokoleń, wreszcie po trzecie ;-) pokazuje, że wszystko w naszym życiu odgrywa się na poziomie energetycznym czyli nie ważne, w jaki sposób się zachowujemy, ważne co czujemy i dlaczego to czujemy.

Kolejna kwestia warta poddaniu pod refleksję przy okazji tego programu to zastanowienie się czy aby na pewno potrafię kochać?
Wierzcie mi, to wcale nie jest takie oczywiste :-) Przekonałam się o tym oczywiście sama na sobie. Zawsze postrzegałam siebie, jako osobę bardzo kochającą, dopóki nie uświadomiłam sobie, że to w co wierzyłam, że jest miłością, wcale tak naprawdę miłością nie jest.
A zatem miłością nie jest - zazdrość, zabieganie o drugą osobę, matkowanie drugiej osobie, usuwanie pyłku spod nóg ;-) odgadywanie życzeń i spełnianie ich, ciągłe przytulanie i zaglądanie w oczy, potrzeba ciągłego spędzania czasu razem itd itp. I nie chcę tutaj powiedzieć, że bycie czułym jest złe :-) absolutnie nie o to mi chodzi, ważne jest, aby zobaczyć co się kryje pod tą czułością...Jeśli jest to strach, że kogoś stracę, więc MUSZĘ mu tak mocno okazywać miłość, aby ode mnie nie odszedł - to to nie jest miłość. Bo wbrew temu co się powszechnie myśli, przeciwieństwem miłości nie jest wcale nienawiść (nienawiść to miłość, która się pogubiła) przeciwieństwem miłości jest STRACH. Tam gdzie jest strach, tam nie płynie miłość, bo strach jest najbardziej blokującą z emocji.
Zatem kluczową kwestią jest dokładne zbadanie motywów swojego postępowania. Czy kieruje nami strach czy miłość?
I nie bójcie się przyznać sami przed sobą, że tak naprawdę rządzi Wami strach a nie miłość. Ten strach też nie jest Wasz, tylko płynie od kogoś po rodzie. Pamiętajcie - tu nie ma winnych.

Przejdźmy do odcinka szyjnego kręgosłupa. Szyja to obszar czakry gardła, związanej z wypowiadaniem swojego zdania, stawianiem granic czyli tzw asertywnością, ale również z szeroko rozumianą twórczością (i nie chodzi tu tylko o twórczość artystyczną lecz o kreowanie swojego życia czyli np znalezienia dla siebie idealnej pracy, albo wymarzonego miejsca zamieszkania). Szyja to również elastyczność, czyli kiedy płyną po rodzie programy typu - nie ustąpią, prędzej umrę niż się ugnę - to często uderzają właśnie w szyję.
Generalnie większość ludzi ma stałe bądź okresowe problemy z tym odcinkiem kręgosłupa (bóle gardła, problemy z migdałkami, z tarczycą, też się tutaj zaliczają) bo wszyscy mamy problemy ze wzajemnym komunikowaniem się i wyrażaniem swojego zdania. Nawet osoby postrzegane przez nas, jako "wygadane" również mają problemy z czakrą gardła, a ten słowotok tak naprawdę bardziej służy ukryciu, zbagatelizowaniu prawdziwych emocji niż wyrażeniu ich.
I tu znowu najbardziej blokującą energią jest strach. Strach przed byciem odrzuconym, niezrozumianym czy, nie daj Boże, wyśmianym. A czasami strach przed wyjawieniem tajemnicy. Kiedy do problemów z gardłem dochodzą problemy z uszami to mamy niemal 100% pewność, że w grę wchodzi czyjaś tajemnica, która płynie po rodzie i konsekwentnie odbiera kolejnym pokoleniom siły do życia.
Stąd, kiedy przekazuję ludziom informacje na temat Metody Odpinania, zawsze podkreślam, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od zatajenia. Bo niewiele programów potrafi aż tak skutecznie zblokować całe pokolenia, jak jedna, wydawałoby się już dawno nieaktualna tajemnica.

Na szczęście każdą tajemnicę można uzdrowić :-)
I tym optymistycznym akcentem pozostawiam Wam czas na przemyślenia, a o kolejnych dolegliwościach napiszę w następnym wpisie.


poniedziałek, 11 września 2017

Mowa Ciała :)

Do dzisiejszego postu zainspirowało mnie, najczęściej przewijające się w Waszych mailach, pytanie. A mianowicie - czy przyczyną, takiego to a takiego, bólu (np chronicznego bólu odcinka szyjnego kręgosłupa) jest jakaś energia rodowa czy po prostu boli mnie na skutek skrzywienia kręgosłupa bądź nieprawidłowej postawy?

Przede wszystkim - skrzywienie kręgosłupa też jest skutkiem a nie przyczyną :-) i w zależności od tego, którego odcinka dotyczy, sygnalizuje nam inny program, który niesiemy po swoim rodzie. Przykładowo, tak często spotykane skrzywienia i bóle w odcinku lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa to skumulowana energia lęku o kwestie materialne i związany z tym brak poczucia bezpieczeństwa.

Tak, jak mówiłam na tym filmiku ciało nieustannie się z nami komunikuje i stanowi najlepszą skarbnicę wiedzy na temat tego co się w naszej rzeczywistości dzieje.

Zastanawialiście się kiedyś czemu nie jesteśmy symetryczni? Z czego wynika, że zawsze mamy a to jedno oko troszkę większe lub ciut innego kształtu od drugiego, że często mamy jedną nogę jakby ciut krótszą od drugiej, albo troszkę inaczej zbudowaną, w sensie masywniejszą od drugiej i tym podobne, mniej lub bardziej zauważalne różnice między obiema stronami naszego ciała?

W ten właśnie sposób ciało pokazuje nam po czyjej linii wzięliśmy na siebie więcej programów rodowych.
Wiadomo, że jesteśmy zlepkiem energii po obu rodzicach i że nosimy w sobie zapis historii rodowej zarówno po mamie, jak i po tacie, ale w różnych proporcjach. Gdyby jeden człowiek chciał wziąć na siebie absolutnie wszystko, co jest do uzdrowienia, po obu rodach, to miałby taką gęstą ścianę na pasmach swojej aury, że energia nie miałaby którędy do niego dopłynąć i w związku z tym musiałby od razu umrzeć. Dlatego właśnie przed narodzinami wybieramy sobie pewien zestaw pól, które będziemy chcieli w tym życiu uzdrowić i decydujemy, pod którego z rodziców podłączymy się bardziej.
Najczęściej gdzieś podświadomie czujemy, czyją historię uzdrawiamy bo widzimy chociażby zbieżność charakterów, z którymś z rodziców lub kimś z rodu, któregoś z rodziców, ale nawet gdybyśmy tego nie czuli lub mieli wątpliwości, ciało nam tę informację pokaże. Trzeba być jedynie bardzo uważnym i zwracać uwagę na, wydawałoby się, mało istotne szczegóły takie jak np - jeśli masz wadę wzroku to, w którym oku jest ona większa? Jeśli masz jakieś znamiona czy pieprzyki, to po której stronie ciała jest ich więcej?
Wszystko ma znaczenie. Jeśli miewałeś lub miewasz jakieś złamania kości to którą rękę lub nogę łamiesz częściej, którą stronę ciała masz mniej rozciągniętą itd itp.

Generalnie przyjmuje się, że prawa strona naszego ciała obrazuje programy po rodzie taty, lewa po rodzie mamy. Osobiście zaobserwowałam, że prawa strona to programy po mężczyznach i mogą to być mężczyźni z obu rodów, a lewa po kobietach i tu również mogą być kobiety z obu rodów. Szczegółowe informacje wychodzą zawsze podczas robienia procesów, ale myślę, że już nawet takie ogólnikowe uświadomienie sobie przeważających tendencji dużo daje.

Ciało pokazuje nam zarówno nasze główne programy (poprzez skrzywienia, deformacje, przebarwienia, chroniczne bóle), jak i bieżące sprawy do pooczyszczania (poprzez tymczasowe bóle, siniaki, pryszcze, uczulenia itp). Można powiedzieć, że stanowi taki nasz wczesny system ostrzegania przed tym co nam się aktywowało i zamierza zamanifestować w naszej rzeczywistości.

Z moich obserwacji wynika, że nie ma czegoś takiego, jak ból wywołany czynnikami zewnętrznymi. Każdy ból jest sygnałem, że wzbudził się jakiś zapis emocjonalny płynący po kimś z rodu i upomina się o uzdrowienie. Nawet te tzw bóle na zmianę pogody, niskie ciśnienie itd są jedynie aktywowane za sprawą czynnika zewnętrznego czyli pogody, ale ich przyczyna tkwi w historii rodowej i można je poodpinać, tak jak każdą inną dolegliwość.
Kiedyś przy niskim ciśnieniu zawsze ćmiła mnie głowa i uważałam, że to normalna sprawa, na wpływ pogody nic się nie poradzi, trzeba się z tym pogodzić i po prostu napić mocnej kawy, aby wyrównać sobie ciśnienie. I kawa faktycznie pomagała :-) z tym, że musiałam ją pić za każdym razem, gdy szedł front niżowy. Obecnie pogoda może się zmieniać, jak w kalejdoskopie, ciśnienie może sobie skakać do upojenia i nie ma to na mnie najmniejszego nawet wpływu, bo udało mi się uwolnić prawdziwą przyczynę bólu głowy.

Nawet kiedy uderzysz się mocno w rękę lub nogę i czujesz ból to jego prawdziwa przyczyna nie tkwi wcale w uderzeniu się :-) bo uderzyłeś się tylko dlatego, że np wzbudziła się energia tłumionego gniewu po kimś z rodu i zaowocowała pewnego rodzaju autoagresją, a zatem prawdziwą przyczyną bólu jest energia gniewu, która dopomina się o uzdrowienie.

W naszym społeczeństwie przyjęło się uważać, że nasze ciała są słabe, że niejednokrotnie są naszymi wrogami bo "odmawiają nam posłuszeństwa". Często słyszymy narzekania, że - nie udała się Panu Bogu starość - bo człowiek staje się więźniem coraz bardziej niedomagającego ciała.

Tymczasem wcale nie musi tak być i byłoby wspaniale gdyby udało Wam się spojrzeć na Wasze ciała z tej innej perspektywy.

Zobaczcie, jakim cudem jest Wasze ciało. Jaki to niezwykle precyzyjny mechanizm służący naszemu wzrastaniu, naszemu rozwojowi, naszej misji...Tylko poprzez ciało fizyczne możemy uwalniać zapisane od pokoleń emocje. Dzięki ciału mamy nieustanny dostęp do informacji na temat tego co się w nas i wokół nas dzieje...a nawet dostęp do informacji co się zadzieje w przyszłości.
Ciało to nasz najlepszy przyjaciel i jednocześnie najprecyzyjniejsze narzędzie do pracy nad sobą.
Doceńmy ten cud i korzystajmy z jego mądrości :-)






środa, 30 sierpnia 2017

Uzdrawianie ogniska domowego

Jak zapewne większość z Was wie, jestem zafascynowana cykliczną rachubą czasu w postaci Kalendarza Majów. Obserwuję, jakie energie spływają na Ziemię, jakie programy rodowe zostają poprzez nie aktywowane i co w związku z tym wypływa na powierzchnię podświadomości gotowe do uzdrowienia.
Dzień dzisiejszy inicjuje proces oczyszczania tzw ogniska domowego. Przez kolejne 13 dni będziecie mieli okazję przyjrzeć się wszystkiemu co sabotuje Waszą relację z partnerem/mężem, z Waszymi dziećmi. Być może zauważycie, że Wasza relacja z mężem stanowi lustrzane odbicie Waszej relacji z którymś z rodziców, albo, że któreś z Waszych dzieci wzięło na siebie obowiązek pokazania Wam czego jeszcze nie uzdrowiliście w relacji ze swoim mężem.
Wykorzystajcie te energie do uzdrowienia wszystkich ognisk zapalnych, które będą się teraz pojawiać. Obserwujcie uważnie swoje emocjonalne reakcje na bieżące wydarzenia i przyjmujcie informacje, które się za nimi kryją.
Ale przede wszystkim błogosławcie swoich bliskich, zwłaszcza tych, z którymi macie "na pieńku" ;-) bo to oni niosą ze sobą najwięcej cennych informacji, specjalnie dla Was :-)